|
Strona 1 z 2 Praca zdobyła 7. miejsce w II edycji konkursu "Zostań kierowcą testowym swojego
samochodu"
Lancia Kappa, samochód który w Polsce przyjęło się nazywać
rządową limuzyną z racji, że w rządzie służyło. Jaki jest naprawdę? Czy
zasługuje na to miano ? Czy może jest po prostu lepiej wyposażonym lecz nadal
tandetnym włoskim samochodem?
Lancia Kappa, samochód który w Polsce przyjęło się nazywać
rządową limuzyną z racji, że w rządzie służyło. Jaki jest naprawdę? Czy
zasługuje na to miano ? Czy może jest po prostu lepiej wyposażonym lecz nadal
tandetnym włoskim samochodem?
Samochód ten kupiłem w Niemczech, z wiarą, że stan techniczny mimo sporego
przebiegu 250 tysięcy kilometrów będzie lepszy aniżeli analogiczne auto w
Polsce. Nie zawiodłem się, oprócz wymiany cewki zapłonowej oraz przedniej szyby,
autu nic nie dolegało, wręcz chodziło jak w szwajcarskim zegarku. W środku
bardzo zadbane, technicznie również w bardzo dobrym stanie. Auto jest z 1998
roku, wersja 2.0 20v o mocy 155KM.
Nadwozie, wnętrze Wystylizowane przez Pinifarinę auto prezentuje się z zewnątrz
bardzo ciekawie. Jest to z pewnością stylistyka podporządkowana nadaniu
odpowiedniej formy nad funkcjonalnością. Bryła nadwozia jest stworzona z
harmonią, wszystko mieści się w jednej linii, czemu pomagają relingi, które
jakby chciały wyrównać linię dachu. Przedni pas jest charakterystyczny dla całej
rodziny Lancii z tamtych lat, typowa chromowana atrapa w kształcie odwróconego
trapezu i wąskie światła, czasem można auto pomylić z mniejszym modelem Dedra.
Do przyozdobienia auta zastosowano chromowane listwy ozdobne i klamki, daje to
naprawdę dobry efekt. Tylne szyby boczne są duże przez co widoczność przy
cofaniu jest lepsza.
Zwiedzanie wnętrza rozpocznijmy od bagażnika. Piąte drzwi, jak na kombi, są
nieduże, otwiera je się w dość ciekawy sposób, bo przyciskiem ze schowka. Czyli
aby otworzyć bagażnik, trzeba najpierw otworzyć schowek, notabene zamykany na
klucz. Lecz w momencie, gdy już uda nam się dostać do bagażnika, spotykamy się z
ładną wykładziną użytą do jego wykończenia. Bagażnik jest płytki, lecz posiada
drugie dno, a pod spodem jeszcze trzecie gdzie znajduje się koło zapasowe.
Jeżeli chodzi o pojemność to nie zachwyca, ale funkcjonalność jest bardzo dobra,
jest płaski, z boku są jeszcze dwa schowki, dzięki temu możemy tak
zagospodarować przestrzeń aby nic nie latało wewnątrz. Gdy potrzeba przewieźć
większe przedmioty nie ma problemu; tylna kanapa jest składana.
W kabinie panuje bardzo przyjemna atmosfera. Skórzane fotele są bardzo
wygodne, a pełni komfortu dopełniają podłokietniki. Deska rozdzielcza jest
czytelna, materiały wykończeniowe są dobrej jakości. Namiastkę luksusu próbuje
imitować drewnopodobne tworzywo, którym jest obłożona konsola środkowa.
W moim aucie dodatkowo zainstalowane było radio Alpine ze zintegrowanym
systemem nawigacji satelitarnej. Bardzo pozytywna sprawa, radio można bez
problemu zamaskować zasłaniając klapkę, jest to bardzo użyteczne rozwiązanie.
Wracając do systemu audio, fabrycznie jest w Kappie montowane nagłośnienie
dobrej firmy Bose, słuchanie muzyki w aucie jest dla mnie nie ukrywaną
przyjemnością, nie jest to może zestaw dla audiofila, lecz w porównaniu z
fabrycznymi zestawami audio innych producentów wypada dobrze.
Na uwagę zasługuje również fakt, że wnętrze jest naprawdę dobrze wytłumione,
po zamknięciu drzwi odnosi się wrażenie zamknięcia w mikroświecie, mikroświecie
Kappy, gdzie nie dochodzą donośne dźwięki ulicznego zgiełku, brzydkie zapachy
spalin, można się rozsiąść w wygodnym fotelu i po prostu delektować cichym
powiewem klimatyzacji tudzież zestawem audio.
Jeżeli chodzi o nadwozie i wnętrze to naprawdę trudno coś zarzucić Kappie w
kontekście przynależności do rodu rządowych limuzyn. Jest przestronna w środku,
wygodna, dobrze wyciszona, a z zewnątrz wyróżnia się z tłumu swym dostojnym
wyglądem i wysmakowanym zdobnictwem zaserwowanym przez Pinifarinę.
Silnik, skrzynia biegów Tutaj rozpoczyna się inna
historia, po przekręceniu kluczyka do życia budzi się dwulitrowy motor. Jest to
rzędowa 5-cio cylindrowa jednostka z systemem V.I.S. czyli dynamicznego
doładowania. Jednostka dysponuje mocą 155KM przy 6500obr/min. oraz momentem
obrotowym o wartości 186Nm przy 4000obr/min. Muszę przyznać, że zanim nie
usłyszałem, jak ten motor chodzi, nigdy bym się nie domyślił ze może brzmieć tak
ładnie. Charakterystyka dynamicznego doładowania powoduje, że auto od około
3 tys. obr/min., kiedy ów system zaczyna działać, daje Kappie wyraźnego "kopa"
wzbogacając dodatkowo doznania wspaniałym brzmieniem. Wyprzedzanie na trójce,
kiedy auto złapie obroty, jest to po prostu przyjemność. Trudno jest mi zdjąć
nogę z gazu, gdy słyszę, jak motor wkręca się pod górną granicę obrotów. Wtedy
cała ta cisza i harmonia o której pisałem wcześniej zostaje zakłócona przez ryk
silnika; ale zakłócona w sposób bardzo przyjemny i stonowany z racji, że auto
zaczyna "ryczeć" dopiero przy około 4 tys. obr/min.
Zamontowany w mojej Kappie silnik ma również parę wad, do których albo należy
się przyzwyczaić, albo auto sprzedać. Silnik lubi wysokie obroty, co oznacza, że
wdepnięcie gazu na czwartym biegu przy 2 tys obr/min. powoduje bardzo mizerną
reakcję, auto nie chce jechać. Można powiedzieć, że doładowanie dynamiczne
ratuje temu autu życie, ponieważ w przeciwnym razie byłoby "mułem".
Inna sprawa, również istotna, silnik przy wysokich obrotach jest już wyraźnie
słyszalny. Gdy jazda dotyczy miasta, gdzie trzeba szybko przyspieszyć, nie ma
problemu, lecz na autostradzie, jazda non stop z prędkością rzędu 180 km/h,
która w tej klasy autach nie jest niczym nadzwyczajnym, nie jest już
przyjemnością, ponieważ skrzynia biegów ma krótkie przełożenia i silnik w tym
momencie dość wysoko się kręci. Następstwem tego jest naturalnie wyższe
spalanie, o którym powiem w dalszej części.
<< Start < Poprzednia 1 2 Następna > Ostatnia >> |